INFORMACJE O BLOGU

Cream of the crop

Ten manifest użytkownika Bolson przeczytało już 3430 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 6 z nich.

MÓJ BLOG



Co tydzień (dopóki mi się nie znudzi, więc równie dobrze może być tylko jeden wpis) pojawiać się będą krótsze bądź dłuższe wspomnienia drużyn z minionych wersji Football Managera. Zapadły mi w pamięci z różnych powodów. Jeśli ktoś wspomni o ich teraźniejszych wydaniach, zawsze choć na chwilę wracam pamięcią do prostszych czasów, gdy najtrudniejszym zadaniem było zapisanie i wyłączenie gry. Mam nadzieję, że wzbudzi to w was, czytelnicy, choć odrobinę nostalgii i zachęci do własnych wspominek.

 
***
Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz opublikowałem tu cokolwiek dłuższego niż kilka zdań. Złożyło się na to mnóstwo czynników, ale główna przyczyna jest taka, że nie gram już w Football Managera. Na dziś, wtorek, 24 marca 2020 roku, wciąż nie mam najnowszej edycji gry, w którą przed kilkoma laty zagrywałem się godzinami. Wątpię, żeby ktokolwiek był zainteresowany moim odejściem od FM-a, to nie 2015 rok (trudno uwierzyć, że to już pięć lat!). Sam też nie mam wielkiej ochoty się nad tym rozwodzić - tak wyszło i tyle.
 
Czasami jeszcze klikam w FM-a 2012, po niemal dziewięciu latach od premiery próbując wreszcie odblokować wszystkie osiągnięcia. Na każdym komputerze, który posiadam, zainstalowany jest Football Manager 2012 i na każdym komputerze trwa przynajmniej jedna kariera. Zatem naturalnym jest, że to właśnie drużyna z tej właśnie edycji otwiera (i na około 40% zamyka) ten cykl. To nie jest mój ulubiony FM-owy zespół wszechczasów, zdecydowanie nie. Na te, mocno w to wierzę, przyjdzie jeszcze czas.
 
***
Pierwszy raz trafiłem do Tuluzy w Football Managerze 2010. Niestety nie pamiętam, dlaczego. W mojej głowie pozostały jedynie wspomnienia Michaela Owena w ataku, wspieranego przez Rafaela van der Vaarta. Formacja 4-2-3-1 z zestawem pomocników ustawionych w systemie dwóch PŚ oraz trzech OPŚ. Działało, przynajmniej tak to wspominam. Często kontuzjowanego Owena zastępował bodajże Artem Milewski, który w tamtej edycji był gościem. Później też był gościem, ale już coraz mniej. Od tego czasu minęło już sporo czasu i musiałbym przejrzeć zeszyty z liceum, żeby rozpisać wszystko dokładnie. Edycja 2011 zaprowadziła mnie do Nancy, można sobie poczytać o tej przygodzie klikając w link. Niestety wyłącznie poczytać, ponieważ niezniszczalny, jak mi się wydawało, hosting imageshack w 2014 przeszedł na model płatny, co automatycznie anulowało dostęp do zamieszczonych tam przeze mnie zrzutów ekranu.

***
Co sprawia, że decydujecie się na wybór takiej, a nie innej drużyny? Umiejętności zawodników w kadrze, a może spory potencjał obejmowanego przez was kolektywu? Spore pieniądze na transfery, czy też ich brak i konieczność kreatywnego zarządzania środkami? Możliwość przebudowy zespołu „od piwnicy aż po strych” czy też gwarancja tego, że z obecnym składem jesteście w stanie osiągać sukcesy? Piękny stadion, doskonała akademia? Może po prostu sympatia z danym klubem w rzeczywistości? Czasami o rozpoczęciu nowej kariery decyduje przypadek.

Ewentualnie Andre-Pierre Gignac.

To właśnie ten francuski napastnik przekonał mnie do ponownego objęcia Tuluzy. Sam był już wtedy piłkarzem Marsylii i liczyłem, że zrobi sporą karierę. Pojawiały się plotki o zainteresowaniu Manchesteru United, Arsenalu czy Milanu. Skończyło się na mimo wszystko rozczarowującym losie. Co prawda Gignac pojechał na mistrzostwa świata i zagrał na EURO 2016, to jednak osobiście oczekiwałem, że zakotwiczy w klubie z półki tych wyżej wymienionych, a ostatecznie trochę postrzelał w Marsylii, po czym przeniósł się do Meksyku. Tam pobił wszystkie rekordy Tigres UANL, ale moim zdaniem miał zadatki na znacznie lepszą karierę.

 
Nawet Andre-Pierre Gignac nie może patrzeć na to, jak potoczyła się jego kariera.

Tak czy inaczej. Nie chciałem wówczas prowadzić OM (choć w składzie byli tacy gracze jak Azpilicueta, Valbuena, bracia Ayew czy oczywiście Steve Mandanda), bo uznawałem to za nie do końca satysfakcjonujące wyzwanie.

Nie, chciałem wychować sobie kolejnego Gignaca. Biorąc pod uwagę tradycje pracy z młodzieżą w TFC, to właśnie klub z miasta Airbusa był idealnym wyborem. W końcu to właśnie tam wybił się chociażby słynący tyleż ze swoich umiejętności, co z ekscentryczności Fabien Barthez.
 
I tak się złożyło, że researcherzy gry dali mi do tego znakomite warunki.

 
***

Trzeba zacząć od początku końca środka. Środka pomocy, tak konkretniej rzecz ujmując. W czasach zamierzchłych (czyt. w 2012 roku) bardzo dobrze sprawdzało się granie trzema pomocnikami. Jednym defensywnym i dwoma środkowymi. Nic więcej do szczęścia nie było potrzebne. A Tuluza miała najlepszą trójkę środkowych pomocników we Francji, nawet rozpoczynające swój marsz do regularnego odpadania w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Paris Saint-Germain nie mogło się pochwalić tak dobrze dopasowanym do preferencji tercetem graczy. Po prostu popatrzcie. Tak w 2011 roku wyglądało niebo wirtualnego menedżera piłkarskiego. 

Dla przejrzystości niektóre screeny są wrzucane bezpośrednio, niektóre, dla chętnych, w postaci linków do przejrzenia po kliknięciu.

Moussa Sissoko (CA 146, PA 165) na zawsze pozostanie jednym z najbardziej przepłaconych graczy w historii Tottenhamu, ale nie przeszkodziło mu to w zaliczeniu ponad 200 występów w Premier League. W końcu przekonał do siebie kibiców tym, co było widać już w 2011 roku – chęcią biegania od pola karnego do pola karnego oraz walecznością. Choć nie rozwinął się przesadnie pod kątem techniki, to ewidentnie wystarczy na warunki ligi angielskiej.



Etienne Capoue (CA 143, PA 165) był w Tottenhamie Sissoko zanim Sissoko stał się tam Sissoko, a od pięciu lat nieprzerwanie dzieli i rządzi w pomocy Watfordu, nawet zostając klubowym piłkarzem sezonu w rozgrywkach 2018/2019. Nie zrobił kariery takiej, jaką mu wróżono w 2011, lecz wtedy był znakomity.



Napisałem nieco wyżej o tercecie graczy, lecz prawdą jest, że tak w zasadzie to spokojnie mogłem napisać kwartet, bowiem do dyspozycji byli dwaj piłkarze gotowi do wystawienia w zależności od preferowanego stylu gry. Jeżeli chciałem dać więcej swobody duetowi Sissoko-Capoue, do akcji wkraczał niepewny w kryciu, aczkolwiek poza tym solidny jak skała Etienne Didot (CA 140, PA 144). W przypadku gdy potrzebowałem absolutnie kontrolować środek pola, na szóstkę wchodził Sissoko, zaś za rozegranie odpowiedzialny był Paulo Machado (CA 138, PA 155). Bardziej przypominający atrybutami Maniche’a aniżeli Deco, środkowy pomocnik rodem z Portugalii znakomicie wywiązywał się z obowiązków, do których przede wszystkim należało kontrolowanie tempa gry i utrzymanie posiadania. Bez fajerwerków, bez spektakularnych i finezyjnych zagrań, ale za to z gwarancją porządku.
 
W środku pola w odwodzie pozostawali Pantxi Sirieix oraz Antoine Devaux, ale nie mieli szans na bycie częścią długofalowego planu, o którym nieco później.

Przechodząc od środka do początku, w bramce mieliśmy Remy’ego Riou (CA 122, PA 145), który był częścią ostatniej silnej drużyny AJ Auxerre (3. miejsce w Ligue 1 w 2010 roku). Riou trzymał miejsce w składzie w oczekiwaniu na powrót Yohanna Pele (CA 145, PA 155). W 2010 zdiagnozowano u Pele zator płucny i choć początkowo miał z tego powodu pauzować pół roku, skończyło się na dwóch sezonach – do gry dostępny był dopiero na początku sezonu 2012/2013, o ile wcześniej nie podjął decyzji o zakończeniu kariery w wieku zaledwie 28 lat. W rzeczywistości wszystko potoczyło się dobrze, a Pele najpierw zakotwiczył w Sochaux, a w sezonie 2016/2017 żaden bramkarz w czołowych pięciu europejskich ligach nie zanotował większej liczby czystych kont od niego.
 
W obronie nie trzeba było się martwić o nic, bo wszędzie znajdował się Aymen Abdennour (CA 139, PA 160).


 
Tunezyjczyk łatał każdą dziurę, a nawet najszybsi napastnicy ligi (Loic Remy, Alexandre Lacazette, Jimmy Briand czy Kevin Gameiro) nie zawsze byli w stanie wygrać z nim pojedynek biegowy. No, chyba że zdarzyło mu się przysnąć. Gdyby nie przysypiał, nie grałby w Tuluzie. Gdyby nie przysypiał, może zrobiłby karierę większą niż 18 meczów w Monaco i 35 w Valencii. Ale w 2011 roku robił karierę w TFC i to w zupełności wystarczyło.

U jego boku stał Mohamed Fofana (CA 134, PA 145). Malijczyk nie imponował niczym specjalnym, ale na start oferowany przez niego poziom wystarczył w zupełności. Był zresztą absolutnie do wymiany, właściwie bez żadnej różnicy w umiejętnościach można było za niego wstawić wychowanka klubu, mieszkańca Tuluzy z krwi i kości, Daniela Congre (CA 136, PA 145)
 
Po bokach szaleli dwaj młodzi gniewni. Doskonale znany z występów w PSG czy Tottenhamie Serge Aurier (CA 119, PA 150) właśnie w Tuluzie stawiał kolejny krok w swoim piłkarskim rozwoju i na starcie gry był tuż po transferze z RC Lens. Potem Iworyjczyk był bardziej rozpoznawalny ze względu na swoje wybryki pozaboiskowe oraz zamiłowanie do zbierania kartek, lecz nie przeszkodziło mu to w występie na mistrzostwach świata 2014 oraz w miarę regularnym graniu we wspomnianych wyżej klubach. Aurier obstawiał prawą flankę, zaś Cheik M’Bengue (CA 136, PA 150) lewą. M’Bengue to kolejny piłkarz TFC pochodzący z Tuluzy. Już wtedy imponował „ogarniętością” w obronie, co w połączeniu z pracowitością, walecznością i warunkami fizycznymi dawało niezwykle solidnego jak na francuskie warunki obrońcę.
 
Największy problem w Tuluzie stanowiła osoba Francka Tabanou (CA 136, PA 160). Już na początku swojej przygody z klubem menedżer Alain Casanova krytykował go za to, że polegał za bardzo na swojej technice, a za mało na ciężkiej pracy na treningach. Dylemat menedżerski polegał na tym, że ewidentnie (co pokazują dane CA/PA) był to gość z potencjałem. Ale, jak pisałem wcześniej, nie było dla niego miejsca na boisku. Nie umiał bronić, więc na lewej obronie występował wyłącznie z konieczności. Nie grałem skrzydłowymi, więc nie mógł rozwijać swojego potencjału śmigając po lewej flance. Napastnika też trudno było z niego zrobić, bo bazował głównie na dryblingu i dośrodkowaniach, nie zaś na podaniach i wykańczaniu akcji. Oczywiście lepiej mieć taki kłopot bogactwa niż nie mieć, więc był dociskany butem na tego nieszczęsnego bocznego napastnika w nadziei, że zaordynowany trening skieruje jego potencjał we właściwy sposób.
 
Największym problemem Tuluzy po odejściu Gignaca był atak. Na starcie gry otrzymywaliśmy świecącego i błyszczącego Emmanuela Riviere’a (CA 125, PA 145), który nie potrafił strzelać bramek, zarabiał 26 tys. funtów tygodniowo do czerwca 2015, a do tego zaczynał sezon od kontuzji. Jego rywalem był „psychiczny” Umut Bulut (CA 132, PA 132). Określam Turka mianem psychicznego, bo tymi właśnie atrybutami imponował. Agresja, pracowitość, determinacja, waleczność, współpraca – idealnie nadawał się na środkowego… pomocnika. Bo wykańczanie akcji i opanowanie pozostawiało wiele do życzenia jak na kolejny nowy i elegancki transfer na start sezonu. Został Daniel Braaten (CA 140, PA 148) – bardziej skrzydłowy aniżeli napastnik.

Ostatnia nadzieja Afryki to gość, który według mnie przekroczył oferowany wówczas potencjał. Wissam Ben Yedder (CA 108, PA -7) zaczyna grę w rezerwach TFC, ale przy takich „asach” w ataku nie można było go tam zostawić. Zwłaszcza, że zarówno w grze (czasami, -7 to przecież wcale nie jest świetny potencjał) rzeczywistości zrobił się z niego napastnik. Dla Tuluzy zdobył 63 bramki, dla Sevilli 38, a kolejne 18 dołożył w barwach Monaco w sezonie 2019/2020. Nieźle, jak na niespełna 21-letniego szczyla z rezerw.

Tak wyglądała meczowa 11 na starcie gry.

 
Najpiękniejsze w Tuluzie było to, że jako menedżer byłeś ustawiony na kluczowych pozycjach na lata: przekonany do pozostania Pele gwarantował solidność w bramce. Aurier (18 lat na starcie gry) i M’Bengue (22 lata) szaleli na bokach obrony, a ich niefrasobliwość w przeważającej większości przypadków naprawiał Abdennour (21 lat). Congre i Fofana (obaj 26 lat) nie narzekali na liczbę minut nawet, gdy ostatecznie trzeba było ich zastąpić (o tym nieco niżej).

No i ta pomoc. Sissoko (21 lat) i Capoue (22 lata) powinni być w twoim zespole do czasu, aż szkółka Tuluzy wygeneruje kolejnego wymiatacza lub twój scout przyśle raport o utalentowanym Stefanie z jednej z afrykańskich kolonii szkółek.

Jeśli Ben Yedderowi wylosował się niezły potencjał (w grze stworzonej przeze mnie na potrzeby tego wpisu miał tylko 123), mogłeś wokół niego budować atak. A jeżeli nie to…
 
CO ZROBIŁBYM PÓŹNIEJ

Cóż, Francja w 2011 miała mnóstwo utalentowanych napastników tylko czekających, aż ktoś w końcu wyłoży za nich kasę i zrobi z nich piłkarzy formatu światowego. Wystarczy wymienić tylko Hervina Ongendę, Mbaye Nianga, Wesleya Saida, Alexandre Lacazette’a, Yayę Sanogo, Yassine'a Benzię czy Yannisa Tafera. Doskonale wiadomo, kto z tego zestawu zrobił największą karierę, ale to temat na inny rozdział. Wersje budżetowe? Proszę bardzo, czekają na Ciebie tacy gracze jak Jimmy Briand, Kevin Gameiro, Pierre Emerick-Aubameyang (wówczas jeszcze w Saint-Etienne!) czy moi osobiści faworyci – Nolan Roux oraz Yoan Gouffran. A skoro już o Yoannach mowa…

To gdy już zrobisz sobie z Tuluzy absolutny powerhouse, możesz wykupić z Lyonu Yoanna Gourcuffa i poprowadzić jego karierę tak, żeby wyglądała jak powinna. Potrzebujesz innych planów żeby dołożyć trzeciego do tysiąca? W takim razie zbieraj pieniądze na Clementa Greniera albo Clementa Chantome’a. Za przystępną kwotę kupisz także Marvina Martina, Gueidę Fofanę czy Geoffrey’a Kondogbię. Wszyscy z francuskim obywatelstwem, piękni, młodzi, tani. Mój osobisty faworyt: Mathieu Coutadeur z Lorient. Świata nie porwał, ale był idealnym graczem na weekendowe mecze ligowe po występach w Lidze Mistrzów.

To jeszcze tylko słowo o defensorach, bo tu też nie brakuje sympatycznych nazwisk. Mapou Yanga Mbiwa, Michael Ciani, Benjamin Stambouli, Florian Lejeune, Loic Nestor czy 17-letni wówczas Aymeric Laporte… A prawdziwy spryciarz sięgnąłby po Florentina Pogbę. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy jego brat strzeli focha i zechce odejść. A kto jest jego bratem?
 
Oczywiście Paul Pogba, chyba znacie gościa.
 

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2020 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.