INFORMACJE O BLOGU

Cream of the crop

Ten manifest użytkownika Bolson przeczytało już 3178 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawił 1 z nich.

MÓJ BLOG



Co tydzień (dopóki mi się nie znudzi, więc równie dobrze wszystko może się skończyć po tym wpisie) pojawiać się będą krótsze bądź dłuższe wspomnienia drużyn z minionych wersji Football Managera. Zapadły mi w pamięci z różnych powodów. Jeśli ktoś wspomni o ich teraźniejszych wydaniach, zawsze choć na chwilę wracam pamięcią do prostszych czasów, gdy najtrudniejszym zadaniem było zapisanie i wyłączenie gry. Mam nadzieję, że wzbudzi to w was, czytelnicy, choć odrobinę nostalgii i zachęci do własnych wspominek.

 
***

Mógłbym w tym miejscu silić się na jakąś historię związaną z dzisiejszą ulubioną drużyną, ale nie mam żadnej, choćby minimalnie ciekawej argumentacji, która stanowiłaby podwaliny pod ten wybór. Czasami najciekawsze rzeczy przytrafiają się nam zupełnie przypadkowo, bez wcześniejszego planowania. A moja przygoda z Sao Paulo była doskonałym przykładem potwierdzającym tę tezę.

Rozpoczęła się podczas jednego z pobytów w szpitalu, których w ostatnich latach niestety trochę było. Na szczęście przeważnie wymagały one jedynie obserwacji i leżenia, co pozwalało mi spędzać czas w ulubiony sposób – klikając bez większych przerw przycisk „Kontynuuj”. Granie w Europie w tamtym momencie mi się przejadło, a że nadal nie miałem ochoty podejmować tematu opisywanej przeze mnie na łamach FM Revolution kariery Seattle Sounders (kto wie, może kiedyś?), zdecydowałem się na karierę w Brazylii. Ameryka Południowa stanowiła wówczas dla mnie teren dziewiczy pod kątem prowadzenia zespołu.

Często po prostu jest tak, że jakiś zespół do ciebie przemawia. Choć nie jestem przesadnie zainteresowany wydarzeniami w ligach nie będących polską i angielską, w kilku z nich mam zespoły, których losy śledzę i na które patrzę przychylniejszym okiem. Jednym z nich jest Sao Paulo, które zapisało się w mojej pamięci dzięki Championship Managerowi 4 i osobie Kaki – myślę, że nie trzeba nikomu przedstawiać tego piłkarza.

I to właśnie Sao Paulo stało się moim wyborem na kampanię szpitalną. Jak okazało się na przestrzeni kolejnych tygodni, był to wybór znakomity, bowiem gra jednym z najbardziej utytułowanych brazylijskich klubów przyniosła mi sporo frajdy i potrzebnego w placówce opieki zdrowotnej odprężenia psychicznego.

Jak to w Brazylii bywa, trudno na starcie liczyć na kokosy i możliwość szastania pieniędzmi na rynku transferowym. W klubowej kasie jest niewiele ponad 4,5 miliony funtów, a na transfery mamy 3,9 miliona. Ale spokojnie, okazji do podreperowania klubowego budżetu będzie mnóstwo. Najważniejszym źródłem dochodów w tym momencie jest Morumbi – mieszczące 73,5 tysiąca widzów miejsce kultu. Średnia cena biletów to około 10 funtów, więc wpuszczając na mecz komplet publiczności można zgarnąć na czysto 700 tysięcy. Piłkarze zarabiają łącznie 250 tys. co tydzień, więc na tym etapie bez większych problemów można zarabiać niezłe pieniądze.

Zwłaszcza, że Brazylia uwielbia piłkę nożną, gra się tutaj absolutnie na okrągło – jedyna przerwa w rozgrywkach to kilka tygodni na przełomie grudnia i stycznia. Wtedy można odetchnąć i przebudować nieco zespół przed kolejnym maratonem spotkań.

Poligonem doświadczalnym nie są w Kraju Kawy sparingi, a mistrzostwa stanowe. W mistrzostwach stanu Sao Paulo oprócz nas o prymat biją się także takie firmy jak Santos, Palmeiras i Corinthians. W ponad połowie meczów gra się tam z leszczykami, których można ograć trzecim składem, a posiadanie szerokiej ławki w systemie środa-niedziela jest bardzo istotne. Już same rozgrywki stanowe w połączeniu z meczami ligowymi dają co najmniej 57 spotkań w roku! A przecież trzeba liczyć jeszcze występy w pucharach kontynentalnych, pucharze Brazylii oraz awans do dalszej rundy rozgrywek stanowych. Lekką ręką wychodzi około 80 meczów do rozegrania, z czego około połowa toczy się na własnym terenie, więc można sobie przeliczyć wpływy do budżetu na przestrzeni roku kalendarzowego. A jakby tego było mało, zawsze istnieje opcja sprzedaży kilku utalentowanych zawodników.

Tych w Sao Paulo nie brakuje.  


Dla przejrzystości niektóre screeny są wrzucane bezpośrednio, niektóre, dla chętnych, w postaci linków do przejrzenia po kliknięciu. Dodatkowo, piłkarze wspomniani, ale bez załączonych screenów są oznaczeni jaśniejszym kolorem.

Bramki w grudniu 2010 roku broni Rogerio Ceni (CA 145). 37-letni golkiper od 20 lat reprezentuje barwy Tricolor de Morumbi. W rzeczywistości pobroni jeszcze przez pięć lat, a jego bilans spotkań zatrzyma się na niesamowitej liczbie 1238 meczów. Ceni znany jest oczywiście jako najlepszy specjalista od stałych fragmentów gry wśród bramkarzy i bynajmniej nie chodzi tutaj o ich obronę (choć tutaj też nie sposób mu wiele zarzucić). Nie nie, Rogerio Ceni zdobył w trakcie swojej kariery 131 bramek z rzutów wolnych i karnych, więcej niż Jose Luis Chilavert, Rene Higuita czy Hans Jorg Butt. Zachęcam do zapoznania się z kompilacją jego trafień.

Szefem obrony Sao Paulo jest Rhodolfo (CA 143, PA 155), świeżo po złożeniu podpisu pod kontraktem potwierdzającym transfer z Atletico Paranaense za śmieszne 1.1 miliona funtów. 24-letni stoper ma niemal wszystkie ważne atrybuty na wysokim poziomie i nie oddaje piłki pod presją, dzięki czemu jest znakomitym liderem bloku defensywnego. Obok niego mogą stanąć Paulo Miranda (CA 129, PA 145) bądź Edson Silva (CA 129, PA 136) – żaden z nich nie był jednak częścią mojego długofalowego planu.

Boki obrony obstawione są przez młodych Brazylijczyków, będących właściwie jak dwie krople brudnej wody, dlatego trochę się różnią. Niemniej przyszły piłkarz Barcelony Douglas (CA 119, PA 146) i przyszły piłkarz rezerw Sportingu Braga Diogo (CA 118, PA 146) zasługują na to, aby przedstawić ich w zestawieniu, nie zaś osobno.

Prawdziwą perłą w koronie sześciokrotnych mistrzów Brazylii jest ich defensywny pomocnik. Być może kojarzycie takiego zawodnika środka pola jak Casemiro (CA 136, PA 161). Jeśli nie, to w porządku, rozumiem, wcale nie musicie interesować się piłką nożną na poziomie rozgrywek kontynentalnych i wiedzieć, kim jest Casemiro.



Wychowanek naszego klubu już w wieku niespełna 19 lat jest jedną z najlepszych „szóstek” w Brazylii, jedynym słabym punktem jest koncentracja, choć domyślam się, że wielu polskich defensywnych pomocników chciałoby mieć tylko takie zmartwienia. Casemiro ma absolutnie wszystko aby dorównać takim graczom jak Dunga czy Gilberto Silva, a być może nawet jest w stanie ich prześcignąć pod katem osiągnięć.

 
Ahhhh, Casemiro. Uratował mi życie. Z nim w moim składzie mogę grać do 45 roku życia.
Marcelo, klubowy i reprezentacyjny kolega Casemiro w eseju dla The Players Tribune.

Przed Casemiro ustawiony jest Wellington (CA 129, PA 154), którego głównym atutem jest umiejętność biegania w tę i z powrotem z prędkością światła bez żadnego wytchnienia. Zapracował sobie na pseudonim Wellington Kroos, choć patrząc na atrybuty brazylijskiego sprintera długodystansowego trudno dostrzec, skąd porównanie do znakomitego pomocnika reprezentacji Niemiec. No, ale Brazylijczykom nigdy nie można było odmówić wyobraźni.

Casemiro i Wellington pracują, biegają i są wszędzie po to, żeby Jadson (CA 143, PA 155) nie musiał. Jadshow, jak (tym razem trafnie) określają go sympatycy futbolu, to brazylijski pomocnik z krwi i kości. 168 cm wzrostu, 67 kg wagi – prawdziwa pchełka.



W grze dysponuje absolutnie bajeczną techniką, robi z piłką absolutnie co chce i nie ma szans, żeby ktokolwiek mu ją zabrał. Doskonale spisuje się w roli klasycznej 10, ofensywnego pomocnika czy wysuniętego rozgrywającego – nieważne, na co chciałbyś się zdecydować, Jadson sobie z tym poradzi. Szczerze mówiąc, pomimo PA nie plasującego go w panteonie gwiazd Football Managera, nie jestem w stanie wymienić wielu piłkarzy, którzy zrobili na mnie takie wrażenie jak Jadson. A do tego, podobnie jak Rogerio Ceni, był praktycznie automatyczny ze stałych fragmentów gry. Wyobrażałem sobie, że grali w kamień, papier, nożyce zanim zdecydowali, kto tym razem kopnie stojącą piłkę. Wielokrotnie, ze względu na staż, doświadczenie i pozycję w zespole wygrywał Ceni, ale gdy akurat go zabrakło, absolutnie się nie martwiłem, bowiem jego zastępca był równie dobry, jak on.

Cennym uzupełnieniem wspomnianego tercetu na starcie kariery byli Cicero (ten Cicero, CA 134, PA 146), Maicon (nie ten Maicon, CA 132, PA 145) i Fernandinho (nie ten Fernandinho, CA 130).

Przechodzimy do ataku, gdzie przystawką do dania głównego jest kolejny zawodnik, którego możecie kojarzyć ze świata rzeczywistego. Piekielnie szybki, niezwykle przebojowy, lubiący dryblować i bawić się piłką. Były zawodnik PSG, jeden z dziesięciu piłkarzy, który za swój występ otrzymał notę 10 od magazynu L’Equipe. Lucas Moura (CA 146, PA 173) – ktoś, coś? Nie. No cóż… Od pierwszego dnia w grze ustawia się po niego kolejka europejskich klubów szukających błyskotliwego gracza ofensywnego za relatywnie niewielkie pieniądze. Ale, jak już ustaliliśmy, Sao Paulo niekoniecznie musi sprzedawać, więc zero spiny, Lucas Moura może zostać gwiazdą krajowego podwórka.
 
Taką, jak chociażby Luis Fabiano (CA 164, PA 174), który trafia do nas prosto z Sevilli, z którą osiągnął sporo sukcesów, na przykład dwa zwycięstwa w Pucharze UEFA. Luis Fabiano zadebiutował w reprezentacji Brazylii w 2003 roku i oczywiście już w debiucie zapakował piłkę do siatki, potwierdzając tylko swój kunszt jako napastnik. Oficjalnie dołączył do klubu w marcu 2011 roku, ale dzięki temu, że baza FM-a pozwala na wszelkiego rodzaju szachrajstwa związane z osią czasu, możemy cieszyć się jego usługami od pierwszego dnia gry.



Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Luis Fabiano to największa gwiazda Sao Paulo i jedna z największych gwiazd ligi brazylijskiej. Wyścigi o koronę króla strzelców z Neymarem, Leandro Damiao, Vagnerem Love i kilkoma innymi postaciami krajowego kalibru były ozdobą mojej brazylijskiej przygody.

Mourę i Luisa Fabiano wspierali przeciętni Osvaldo (CA 130) i Willian Jose (CA 118, PA 134), który zrobił zdecydowanie większą karierę, niż przewidywała to gra.
 
CO ZROBIŁEM PÓŹNIEJ
 
Ponieważ tym razem mam dostęp do zapisu gry, z którego korzystałem na przełomie 2017 i 2018, zamiast obmyślać plany, które nie wejdą w życie, proszę bardzo. Tak prezentował się skład Tricolor de Morumbi w momencie zatrzymania się rozgrywki.



Oto historia działań Sao Paulo na rynku transferowym w zakresie sprowadzonych do klubu piłkarzy:

- 2012
- 2013
- 2014 

5 października 2014 na koncie jest blisko 70 milionów funtów.


 
Oj, kusi na powrót.

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2020 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.